W ostatnich tygodniach, kiedy zostałem zaproszony do wielkiej promocji nowego projektu Pawła Danielewskiego – EXPERT 2.0 postanowiłem ruszyć w internetowy świat w celu podzielenia się tą informacją. Jako że jednym ze sposobów promocji jest udzielanie sie na forach i blogach o tej samej tematyce (zarabianie w internecie) wpisałem w Google odpowiednie frazy i przystąpiłem do ataku ;) Nie masz pojęcia jakie było moje zdziwienie, kiedy na pierwszych miejscach, pierwszych stron wyszukiwania znalazłem blogi i fora traktujące w zasadzie tylko o systemach GPTR (Get Paid To Read) czyli zarabianie na klikaniu w banery, wypełnianie płatnych ankiet i czytanie płatnych maili itp rzeczy, na których pewnie można zarobić kilka dolarów w miesiącu tracąc masę czasu i energii na wykonywanie właśnie w/w czynności. Nie wiem, czy zdajesz sobie sprawę, ale te formy (nie)zarabiania w internecie promowane są przez ludzi, którym się wydaje, że można zarobić bez pracy. Ja to nazywam…
…Systemem Jeleni – czyli jak nie zarabiać w Internecie
Jak wiadomo systemy GPTR to wielopoziomowe programiki partnerskie, więc (nie)zarabianie polega na tym, że rejestrujemy się u jakiegoś dostawcy reklam i raz dziennie otrzymujemy ileś tam banerów do kliknięcia, za które otrzymujemy wynagrodzenie (jaka szumna nazwa) w wysokości ok 0,01 $ za kliknięcie. Średnio jest to 5 – 10 banerów dziennie, co daje zarobek 0,05 lub 0,1 $ dziennie. Łatwo policzyć, że przez 30 dni możemy zarobić zawrotną kwotę ok 3 $ :) no ale od czego jest program partnerski. Taki delikwent – jeleń (nie obrażając tych fantastycznych zwierząt), który zarejestrował się w takim GPTR, a juz nie daj Boże w kilku lub kilkunastu podobnych nie będzie przecież tracił czasu na klikanie setek banerów, bo to zajmuje ładnych kilka godzin dziennie! tylko wykorzysta program partnerski i poleci innym jeleniom ten debilny proceder i niech inni na niego „klikają”. Niestety ci inni głupkami nie są (za to są jeleniami), więc co zrobią? No przecież też nie będą tracić czasu na debilne klikanie, tylko zrobią to samo co ich up-line – polecą klikanie innym. Itd itd. Tak o to w szybkim czasie powstaje ogromna sieć „klikaczy” jeleni, którzy nic nie zarabiają (bo nie klikają, ileż można klikać…), ale tworzą przeogromna sieć, niestety martwą sieć. Tak sobie teraz pomyślałem, że jakby ich wszystkich wpisać do jednego z MLM i każdy by kupił chociaż po kilka produktów w miesiącu dla siebie, to mielibyśmy mega-rozkwit świeżych milionerów internetowych :)
Wniosek jaki mi się nasunął, to że pod frazą „zarabianie w internecie” lub podobnych nie znajdziemy ludzi gotowych na prawdziwe możliwości internetowego zarabiania, może jakiś odsetek dociekliwych, którzy wykażą trochę zaangażowania i przebrną przez te tony shitu, i dzięki wytrwałosci w poszukiwaniach dotrą choćby do forum Pawła Krzyworączki forum.ebiznesy.pl gdzie można nauczyć się wiele o e-biznesie i na pewno nie będzie to wiedza o klikaniu w banerki. Na początku tego wpisu wspomniałem też o blogach traktujących o zarabianiu. Z nimi sprawa jest podobna. Na palcach jednej ręki można policzyć te wartościowe i co gorsza te właśnie wartosciowe blogi wcale nie są na pierwszych miejscach wyszukiwania na kluczowe frazy o zarabianiu w internecie. Najsmutniejsze w tym wszystkim jest to, że ogromna ilośc blogów nie jest w ogóle aktualizowana. Pomijając juz temat tych blogów – klikanie w banerki rzecz jasna, większość z nich posiada ostatnie wpisy z lat 2006, 2007, a w porywach 2009 Niestety nie da się zarobić w Internecie nic nie robiąc Szkoda tylko, że żeby dotrzeć do wartościowych forów lub blogów trzeba się wykazać cierpliwością i kreatywnością w wyszukiwaniu, ale może to i dobrze, bo z tego wynika, że nie każdy zasługuje na internetowe zarabianie, a za takich partnerów e-biznesowych (jak z koziej, a raczej jeleniej dupy trąbka) z pod znaku „zarabianie w internecie” to ja bardzo podziękuję.




I wszystko byłoby dobrze, bo wpis zawiera sporo prawdy, ale niepokoi mnie wskazanie na „jedynego sprawiedliwego”. Zawsze w takim przypadku ma nieodparte wrażenie, że mnie także zaliczono do „jeleni” …
Widzisz, to czy będziesz jeleniem zależy tylko od Ciebie. Ja wyraziłem tylko swoją opinię na temat tego co można znaleźć w sieci, a to czym Ty się kierujesz w swoich wyborach i jakich możliwości biznesowych szukasz w Internecie jest Twoją broszką. Wskazanie akurat na Pawła Krzyworączkę nie czyni go jedynym sprawiedliwym, choć faktem jest, że takich ludzi jak on można w Internecie policzyć na palcach jednej ręki.
Niestety Marek ma w tym artykule stuprocentową rację. „Zarabianie w internecie” kojarzy się przeciętnemu człowiekowi z klikaniem w bezsensowne reklamy zamiast z działaniem, które może przynieść konkretne zyski i stać się sposobem na życie. Do innych bzdurnych sposobów należą wszystkie piramidy finansowe, które szumnie nazywają siebie inwestycjami. Wpłacasz pieniądze i jeśli za Tobą wpłaci X osób to dostajesz 2 złote z wpłaconej złotówki. Potrzeba czasu, aby zarabianie w sieci stało się biznesem online, a nie magicznym systemem albo pseudo-inwestycją.
Pozdrawiam
Grzegorz Liput
No niestety, znalazłoby się jeszcze kilka takich bzdurnych (nie)zarabiających metod, ale szkoda sobie tym głowę zawracać. Na szczęście jest wśród naiwnych jakiś odsetek rozsądnych młodych ludzi, którzy te „dochodowe” systemy omijają z daleka :)
Wstyd się przyznać ale sam kiedyś byłem właścicielem Takiego systemu .
Zdziwił mnie wtedy fakt że w niespełna 30 dni miałem ponad 10 000 użytkowników oraz ponad 2 miliony odsłon takiego serwisu .
Czego dziś żałuję to domeny którą wraz z projektem zostawiłem CentrumBiznesu.pl.
Większość uczestników takich systemów to dzieci .
Wiesz Wojtku, ja też kilka lat temu badałem te sposoby zarabiania, ale u mnie trwało to na szczęście niecały tydzień. Dość szybko puknąłem się w głowę. Z resztą nawet gdyby miałoby to przynosić jakieś dochody, to nie po to chcę uwolnić się z kieratu gównianej pracy etatowej, żeby wejść w jeszcze bardziej gówniany kierat kilkugodzinnego beznamiętnego klikania w banerki :)